top of page

REEBOK BE MORE HUMAN BIEGOWY TRENING FUNKCJONALNY - SKOK NA GŁĘBOKĄ WODĘ

  • Zdjęcie autora: martasiezmienia
    martasiezmienia
  • 6 cze 2017
  • 2 minut(y) czytania

Słyszałam kiedyś o tym, że bieganie w grupie jest fajne, a treningi dodają energii. Że wysiłek fizyczny daje odprężenie, a im większy wycisk tym większa satysfakcja. Słyszałam też, że nikt z nikogo się nie śmieje, a wręcz odwrotnie motywuje i wspiera. A teraz miałam okazję tego doświadczyć :) Cudowne emocje, wielka radość, ogromne zmęczenie, czerwona buzia, totalna satysfakcja i spontaniczny, szczery uśmiech :))))

W poniedziałek 5 czerwca miałam okazję uczestniczyć w treningu Reebok Be More Human - Biegowy Trening Funkcjonalny, który odbywał się na Agrykoli i każdy miał okazję spróbować swoich sił. O tym wydarzeniu dowiedziałam się z Facebooka i od razu poczułam drgnięcie serducha. Na początku je zignorowałam - nie jestem przyzwyczajona, że mi "dyga" na hasło "wydarzenie sportowe" ;) Potem przyszedł czas na obawy i lęki: że nie podołam, nie dam rady, nie dobiegnę, zostanę w tyle, inni będą się na mnie dziwnie patrzeć, że "padnę" po 500m biegu itp.

Przeczytałam chyba wszystko co było na temat poprzednich treningów: posty, komentarze, obejrzałam zdjęcia. I głównie utkwiło mi w głowie, że ostatnio zrobili 7 km i, że był niezły wycisk ;) No i strach mieszał się z wielką chęcią pójścia. I tu wielkie dzięki wszystkim, którzy mnie zmotywowali:

- do odważnych świat należy

- strach ma wielkie oczy - robisz tyle ile możesz

- idź, nie pożałujesz

- za bardzo się przejmujesz co powiedzą inni

- mniej gadania i myślenia, a więcej działania - od dzisiaj to twoje motto (te słowa trenera Piotra zapadną mi w pamięci na długo)

- dostałam nawet mapkę z dojazdem z wszelkim instruktażem jak dojechać ;)

I rzeczywiście był wycisk. Podbiegi pod górkę sprintem , truchty, marsze, biegi, podskoki, pompki, przysiady, wykroki i wiele innych :) I powiem Wam, że zdecydowanie nie plasowałam się na pierwszych pozycjach, a skipy wychodziły mi średnio ;) Na schody w Zamku Ujazdowskim wbiegłam tylko 6 razy (wbiegłam 6 razy!!!!), a trzeba było 10, zrobiłam jedno okrążenie na bieżni na Agrykoli, a nie 2... Ale przez cały czas walczyłam i jestem mega szczęśliwa i dumna. A co najważniejsze to ludzie byli wspaniali. Zawsze znalazła się obok mnie jakaś duszyczka, która wspierała i pytała czy wszystko ok. A na koniec ta cudowna grupa aktywnych ludzi pożegnała mnie brawami :) Dzięki takim chwilom, ludziom, spotkaniom moja walka staje się przyjemnością :) Dziękuję <3

Tak wiele zmieniło się w moim życiu w przeciągu ostatnich 5 miesięcy :) Dla mnie to odkrywanie nieznanych mi emocji. Wracam z treningu totalnie zmęczona, a jednocześnie taka szczęśliwa i pełna energii, że mogłabym góry przenosić :) I wciąż chcę więcej :) I czuję niedosyt ... ból mięśni też czuję ;)

Mniej gadania i myślenia, a więcej działania <3 <3 <3

Ograniczenia są w naszej głowie i to nasze myśli tworzą granice, których boimy się przekraczać.

Zawsze warto jest się sprawdzić, spróbować, walczyć :)

Komentarze


bottom of page